Windykatorom pracy nie zabraknie 
(2008-04-11) Parkiet

wróć do listy artykułów

Szybki wzrost gospodarczy, niespotykana poprawa na rynku pracy i dynamika plac, z jaką już dawno nie mieliśmy do czynienia. Wszystko to sprawia, że złych długów, które są podstawą pracy firm windykacyjnych, powinno być coraz mniej.
Czy rzeczywiście?


Obraz naszej gospodarki, który w jasnych barwach przedstawiają rządzący politycy, ekonomiści, i jaki rysuje się zwykłemu Kowalskiemu, z punktu widzenia firm windykacyjnych nie jest najlepszy. Mamy bowiem do czynienia z wyjątkowo dobrą koniunkturą. Rekordowy jest wzrost zatrudnienia. Place rosną w tempie, jakiego nie notowaliśmy niemal od dekady. To wszystko sprawia, że sytuacja gospodarstw domowych ulega zdecydowanej poprawie. Widać to zresztą w badaniach opinii publicznej. Nastroje konsumentów są najlepsze w historii.(...)

Łatwiej i więcej

Po pierwsze, windykacja staje się łatwiejsza.

- W ubiegłym roku można było zauważyć tendencję do poprawiania się jakości portfeli trafiających do windykacji - zauważa Piotr Krupa, prezes firmy Kruk, która - jak wynika z dostępnych danych - dostała w minionym roku najwięcej zleceń. To może oznaczać, że ceny wystawianych na sprzedaż pakietów złych długów są nieco wyższe. Ale też nie da się wykluczyć, że firmy windykacyjne są w stanie odzyskać więcej należności z tych portfeli, które były sprzedawane jeszcze kilka lat temu (chociaż co do zasady skuteczność windykacji gwałtownie spada w miarę "starzenia się" należności).

Po drugie - wbrew pozorom złych długów przybywa i z pewnością będzie przybywać. To również dobrze widać przez pryzmat sytuacji w sektorze bankowym. Jak wynika z publikowanych danych Komisji Nadzoru Finansowego oraz Narodowego Banku Polskiego, pod koniec ubiegłego roku tendencja do spadku udziału należności zagrożonych w portfelach zatrzymała się. Nawet w kredytach hipotecznych. W ostatnim czasie poprawa była w znacznej mierze efektem tego, że nowych kredytów przybywało na tyle szybko, że nawet jeśli te wcześniej udzielone "psuły się", nie były w stanie doprowadzić do pogorszenia wskaźników obrazujących jakość portfela należności. Najwyraźniej teraz ta tendencja już się zatrzymała. A więc należności zagrożonych powinno wkrótce przybywać w tempie zbliżonym do dynamiki kredytów notowanej dwa-trzy lata temu. Czyli w pesymistycznym (optymistycznym dla firm windykacyjnych) wariancie nawet o kilkadziesiąt procent w skali roku. To pokazuje, że perspektywy branży wcale nie są złe. (...)




Jakie są zyski?

Czy jednak branża windykacyjna rzeczywiście może pochwalić się wysoką rentownością? Tu można mieć wątpliwości. W ankiecie, jaką rozesłaliśmy do kilkudziesięciu firm działających na tym rynku, obok pytań dotyczących wartości spraw przyjętych do windykacji znalazły się również pytania o wielkość przychodów i zysków. Jak się okazało, bardzo niewiele firm było gotowych podzielić się takimi informacjami. To może budzić wątpliwości, czy faktycznie przedsiębiorstwa z branży mają się czym pochwalić.

Skrajnym przypadkiem jest wrocławska firma Ultimo, która nie chce udostępnić żadnych informacji na temat swojej działalności.

Ale też np. Kruk, który chętnie mówi o wartości spraw przyjętych do windykacji, o przychodach i zyskach milczy. Na razie dostępne jest sprawozdanie finansowe tej firmy za 2006 r. Wynika z niego, że Kruk - przy 44,5 mln zł przychodów ze sprzedaży - zdołał zarobić na czysto 6,7 mln zł. Przychody były o 34 proc. większe niż rok wcześniej. Natomiast wynik netto zwiększył się o blisko 90 proc. Czy w ubiegłym roku tę dynamikę udało się zachować? Tego na razie nie wiemy. Wiemy natomiast, że firma widzi perspektywy rozwoju. Świadczy o tym fakt, że w ubiegłym roku o jedną szóstą zwiększyła zatrudnienie. W końcu 2007 wrocławski windykator zatrudniał przeszło 700 osób.

Do większych graczy na rynku należy EGB Investments. Wielkości zysku netto tego przedsiębiorstwa nie udało nam się uzyskać. Firma udostępniła natomiast dane o przychodach. W 2007 r. przekroczyły one 17 mln zł. Były o niemal dwie piąte większe niż rok wcześniej (w 2006 r. firma przyjęła do windykacji wierzytelności o wartości dochodzącej do 1,3 mld zł).

Tajemnic nie mogą mieć spółki publiczne. W przypadku Cash Flow, działającego na rynku wierzytelności gospodarczych, wzrost przychodów przekroczył w minionym roku 60 proc. Zysk netto wyniósł 4,2 mln zł i był o 5 proc. większy niż rok wcześniej. - Stagnacja zysku netto w 2007 roku wynika z poniesionej straty na inwestycji w Prima Charter i zawiązania rezerwy na wierzytelności wekslowe. Sama działalność podstawowa spółki rozwija się, na poziomie zysku z działalności operacyjnej odnotowaliśmy wzrosty - wyjaśnia Tomasz Halabowski, specjalista ds. relacji inwestorskich w Cash Flow.

Z kolei Bestowi udało się w minionym roku zwiększyć przychody - z 15,2 mln zł do 21,2 mln zł. Natomiast zysk netto obniżył się z 4 mln zł do 2,5 mln zł.

W kolejnych latach wyniki firm windykacyjnych mają szansę pójść w górę - głównie za sprawą rosnącej skali działania.


Łukasz Wilkowicz

wróć do listy artykułów
wróć na stronę główną

Zadbaj o bezpieczeństwo swoich finansów

Pretorius - Kalkulator

Sprawdź czy nie tracisz każdego dnia

Należymy do organizacji:

Strona główna | Bezpieczne finanse | Licytacje | O firmie | Kariera | Kontakt